Pół kilo do 62, potem już coraz niżej. Bilans dość chujowy. Rano zjadłam kanapkę a potem pojechałam po buty. No i buty mam. Podczas powrotu kupiłyśmy ze znajomą chińszczyznę na wynos, krewetki w sosie curry. Nie mam pojęcia ile to ma kcal, ale zjadłam połowę a resztę zjem wieczorem. Czuje się peeełna. Bilans dodaje teraz, bo wiem co będę jadła dalej. Nie ma sensu czekać. Pewnie wpadnie jeszcze hula hop, mam nadzieję, że też godzinka dziś. :)
Pofolgowałam sobie nieźle, jutro już będzie lepiej. .-.
bułka z hummusem, pomidorem i sałatą 300?
krewetki w sosie curry z ryżem i surówką (1000kcal?)
???/1200
Ten bilans i tak nie wyszedł tragicznie. Nie masz się co załamywać. Walcz dalej!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki :*
Hej, i gdzie jesteś?
OdpowiedzUsuńhttps://chudneostatniraz.blogspot.com
Jutro z postu już dawno. Mam nadzieję, że obecne dziś jest o wiele lepsze!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, zobaczymy się tu jeszcze, prawda? :)